Oczywistym jest, że idąc na jakiś koncert, kierujemy się przede wszystkim gwiazdą wieczoru. Organizatorzy, wszelkiego rodzaju agencje bookingowe, czy managerowie klubów starają się zwerbować na rodzime sceny najlepszych i najpopularniejszych artystów. Nie inaczej było w przypadku zapamiętanego przeze mnie gigu, jaki we wrocławskiej Ciemnej Stronie Miasta odbył się pół roku temu. 

black-and-white-1010818_1920

Początki bywają problematyczne

Zaczęło się to, kiedy na pewnym, skądinąd popularnym portalu społecznościowym zobaczyłem wpis zatytułowany „Koncert Core Night„. Jako fan coreowego łomotania zainteresowałem się line up-em. Pech chciał, że mało mi on powiedział. Headlinerem byli Kingdom Of Giants – nowoczesne, djentowe granie – tyle pomyślałem po przewinięciu kilku kawałków na youtube. Burning Down Alaska – nazwa jakby mieli przylecieć z zachodniego kontynentu, okazała się jednak błędna w moim założeniu – band okazał się być niemiecki. Znałem…właściwie to kojarzyłem tylko wrocławski zespół – April In Pieces. W głowie od razu miałem niemały dylemat: wybrać się czy nie?
Wielu znajomych postanowiło tam zawitać, zawitałem i ja.

Wejście z wysokiego C

Gig rozpoczął się punktualnie i jako pierwsi do boju wyruszyli Netherless. Wrocławskie chłopaki rozgrzali publikę należycie. Było dużo skakania, sporo krzyku i to co tygryski lubią najbardziej – mocne brzmienia.
Teraz przyszedł czas na April In Pieces – tych panów jako, że wcześniej już słyszałem, to wiedziałem czego się z grubsza po nich się spodziewać. Zaskoczył mnie jednak wokalista, pod wrażeniem bowiem jestem cały czas tego, jak elegancko krzyczał ze sceny. Bardzo in plus jak dla mnie. Solidne metalcoreowe nuty popłynęły ze sceny, fani wydali się być zadowoleni. Najlepsze jednak było jeszcze przede mną…

Im głębiej w las, tym więcej grzybów

Polacy na supporcie sprawdzili się rewelacyjnie, ciekawym było co nasi sąsiedzi pokażą na wrocławskiej scenie…
…i pokazali.

Występ rozpoczął się od nastrojowego intra do utworu Brighter Days. Wszystko w nim było, co lubię – energia ze sceny, melancholijny tekst, który nie jest nawet wyśpiewany, a wykrzyczany. Od razu na myśl mi przyszły post-hardcoreowe bandy, jakich słuchałem mając jeszcze naście lat. Jakby milej na serduszku.
Publika też poczuła klimat i zaczęło się: pogo, circle pit’y i crowd surfing ze sceny, jak za czasów dobrych, oldschoolowych, hardkorowych gigów. Ludzie wchodzili na scenę by później zeskoczyć z niej na tłum i być niesionymi przez publikę. Przez kolejne minuty, zespół nie zwalniał tempa, podobnie jak wokalista, który nawoływał ludzi do różnorakich „szwarnych płąsów”.
Przedostatnim kawałkiem był Phantoms. Do dziś zastanawiam się jak to możliwe, że wcześniej nie poznałem tego utworu. Mimo, że na początku sam stałem po trosze jak kołek, to melodia i klimat koncertu udzielił mi się na tyle, by wraz z publiką nie odpuszczać już do końca.

Czegoś jakby mniej

Ostatni swoje umiejętności sceniczne zaprezentowali Kingdom Of Giants i nie zrozumcie mnie źle, bawiłem się przednio, ale jednak czegoś mi w ich występie brakowało. Trochę tak, jakbym widział obraz znanego już i docenianego malarza. Niby wszystko jest, co powinno być ale jednak odbiera się go inaczej, jakby brakowało w nim pasji. Tu było podobnie. Podczas występu Burning Down Alaska czuć było pozytywną szajbę, jakiś bliżej nieokreślony przeze mnie rodzaj namiętności. Widać było, że muzycy świetnie się bawią na scenie – niestety brakowało mi tego podczas wykonu gwiazdy wieczoru.
Dlaczego o tym piszę?
Zawsze jak chodziłem na koncerty, zwracałem szczególną uwagę tylko na headline. Tym razem byłem miło zaskoczony tym, że support prześcignął go w drodze po moje uwielbienie.

Wielkie dzięki wam za to.

 

  • Monika

    Ja to samo czułam na koncercie, który notabene powinien należeć do Papa Rouch. Gig odbywał się w Dreźnie. Gwiazdą była wzmiankowana kapela, ale to support pod szyldem Bury Tommorow skradł moje serce. Były niesamowici, a przy tym tak mega pozytywnie nastawieni do fanów. Tak więc, coś w tym jest 🙂

  • Pingback: Kingdom of Giants po raz drugi we Wrocławiu | Muzyczna Strona Wroclawia()