Kolejny wpis związany ze świętami, bo jakżeby mogło być inaczej. W końcu taka okoliczność zdarza się tylko raz do roku. Tym razem jednak z nieco innej perspektywy.

advent-1076608_1920

Kolędy jako takie to już, nie ukrywajmy, dość stary gatunek i jako taki ewoluował przez wszystkie epoki. Pierwotnie była to pieśń radosna, śpiewana podczas nowego roku i na jego cześć. Etymologia tegoż słowa pochodzi od łacińskiego calendae i oznacza „pierwszy dzień miesiąca” i właśnie tak Słowianie nazywali nowy rok (słowo kalendarz brzmi w sumie podobnie, ale nie róbmy off-topicu).

Obecnie utożsamia się ja z pieśnią o charakterze religijnym, w końcu Boże Narodzenie obchodzimy zaraz przed Nowym Rokiem, więc nie ma się co dziwić na taki stan rzeczy. Kolęda wywodzi się z tradycji ludowej i traktowała o rzeczach codziennych, z czasem komponowana była przez wybitnych twórców i kompozytorów, a dzięki temu trafiła –  kolokwialnie ujmując – na salony.

Obecnie artyści w okresie poprzedzającym święta prześcigają się w różnorakich kompozycjach, niejednokrotnie budując na tym swój fejm. Nawet w Polsce każdego roku odbywają się różnorakie przeglądy i festiwale „kolędowo-pastorałkowe”, jak np. w Będzinie.

Oto kilka propozycji coverów, przeróbek i pomysłów na kolędy, znalezionych w odmętach internetu:

Jazz w wykonaniu Elli Fritzgerald:

Heavy metalowe We Wish You A Marry Christmas:

Electro:

Rapowy Run-D.M.C.:

Pop-punkowe Rellient-K:

Można też klasycznie:

… anawet deathcore’owo:

  • Monika

    Ciekawy wpis. Zwłaszcza, że tradycja kolędowania już dawno zaniknęła, to przynajmniej ludzie posłuchają coverów.